Ponoć, rozwoju paradontozy nie da się w żaden sposób zatrzymać. Jest to kolejny mit, który nie wiadomo skąd się wziął. Gdyby była to prawda, to połowa społeczeństwa nie miałaby już zębów. A może rzeczywiście nie mają, tylko wszyscy założyli sobie implanty…? Oczywiście, nie! Większość osób trafia do lekarza w samą porę, przed nadmiernym rozrostem choroby. Jednak warto zauważyć, że w dzisiejszych czasach, można poradzić sobie z chorobą nawet w jej zaawansowanych stadium. Nawet, gdy zęby się chwieją. Wiem, ze trudno w to uwierzyć, ale tak jest w istocie.
Są ludzie, którzy twierdzą, że jak wypadną nam zęby, to
będzie po prostu po kłopocie. Wiem, że trudno to zrozumieć, ale są osoby, które
myślą właśnie w taki sposób. Oczywiście, w większości przypadków są to osoby
starsze, których albo na leczenie nie stać, albo po prostu jest im już wszystko
jedno. Ale nie o to chodzi. Myślę, że estetyki jamy ustnej, w której nie ma już
naturalnych zębów, nie trzeba komentować. Jednak warto zauważyć, że pomimo
usunięcia/wypadnięcia zębów, nie leczona paradontoza dalej „toczy” naszą
szczękę. Usunięcie zębów nie zatrzymuje procesów gnilnych. Wiem, że trudno
będzie w to uwierzyć, ale bakterie „toczące” jamę ustną mogą doprowadzić do
zniszczenia wątroby i serca. Kolejna rzecz, w którą trudno uwierzyć: przyczyną
wielu przeszczepów serca, jest jego zniszczenie właśnie przez infekcję bakteryjną,
mającą swoje źródło w jamie ustnej.
Wynika z tego jasno, że paradontozę TRZEBA leczyć, na każdym
etapie choroby. Po to aby nie doszło do komplikacji oraz po to, aby uratować
jamę ustną. Jeżeli dalej będziemy to zaniedbywać, może dojść do bardzo
kosztownego leczenia. W przypadku zaawansowanej paradontozy dochodzi do
krwawienia dziąseł nie tylko w przypadku dbania o higienę jamy ustnej, ale też
w przypadku spożywania posiłków. Szyjki zębowe są wówczas bardzo mocno odsłonięte
i sprawiają ból w zasadzie cały czas. Jak wygląda leczenie?
Można to robić laserowo, poprzez biostymulację. Zabieg jest
na szczęście bezbolesny, leczy nawet przewlekłe zapalenie i wspomaga procesy
gojenia. Zabieg ten należy powtarzać kilka razy. Koszt jednego zabiegu nie jest
duży i wynosi zazwyczaj kilkadziesiąt złotych. Czasem płacimy za cały zestaw
zabiegów i cena wynosi kilkaset złotych.
Inna metodą jest stosowanie tak zwanego kiretażu. Czyli
zabiegów dotyczących kieszonek zębów. Najpierw należy je dokładnie oczyścić a
następnie spłycić. Jest to oczywiście zabieg inwazyjny. Ale trzeba się poświęcić
dla zdrowia zębów i nas samych. Cen tego zabiegu nie warto podawać, nawet
orientacyjnych, ponieważ u stomatologa X za cały łuk można zapłacić tyle i ile
w gabinecie Y za jeden tylko ząb. Dlatego, rozbieżność cenowa jest po prostu
ogromna.
Gdy mimo wszystko, powyższe zabiegi nie przyniosą
rezultatów, albo po prostu lekarz stomatolog uzna, że nie ma sensu ich stosować,
wówczas możemy polegać na odbudowie tkanek. Stosuje się go gdy żeby są już
rozchwiane. Używa się do tego celu specjalnego związku chemicznego,
zawierającego w dużej mierze białka, który ma za zadanie pobudzić tkanki do
regeneracji i walki z zakażeniem. Jest to zabieg, który wymaga intensywnej
opieki. Często aby przyspieszyć procesy gojenia się, stosuje się również biostymulację.
Koszt takiego zabiegu wynosi powyżej 500 zł. Dlatego lepiej dbać o zęby aby
uniknąć nieprzyjemności.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz