
Ząb składa się przede wszystkim z dwóch warstw – korony
zęba, czyli grubej warstwy wierzchniej zawierającej w sobie szkliwo i
znajdującą się pod nim zębinę. Pod zębiną znajduje się przestrzeń miazgowa
wypełniona zakończeniami nerwowymi i naczyniami krwionośnymi. Przestrzeń ta
zaczyna się w górnej części zęba i rozchodzi się w jego korzeniach. Nerwy i
naczynka krwionośne przechodzą przez zakończenia korzenia, aby połączyć się z
nerwem i dużą żyłą znajdującą się przy kości szczęki. Właśnie ta przestrzeń miazgowa, mimo że
chroniona grubą warstwą zębiny i szkliwa, może uleć zakażeniu lub mogą dostać
się do niej bakterie. Najczęściej zakażenie takie powodują bakterie, które
dostały się do krwioobiegu górnymi drogami oddechowymi i żyłami dostały się do
miazgi.
Może być to proces
bezbolesny i nieodczuwalny. Najczęściej odczuwa się go dopiero, gdy bakteria
zaatakuje dolny nerw znajdujący się przy kości i o dziwo, wcale nie musi wtedy
boleć ząb, ale przykładowo zaczyna nas boleć szczęka lub broda w jednym określonym miejscu.
Dolegliwości mogą nasilać się w nocy. Wtedy nie warto szukać przyczyn bólu u
laryngologa lub internisty, ale iść od razu do stomatologa – najlepiej
endodonty – specjalisty od leczenia kanałowego.
Endodonta najpierw
wykona zdjęcie RTG bolącego miejsca, aby stwierdzić na ile zostały zniszczone
kanały lub kanał zęba. Następnie zaczynają się czynności mało przyjemne. Na
początku lekarz podaje pacjentowi za pomocą zastrzyku środek znieczulający daną
okolicę szczęki. Zastrzyk robi się w środku jamy ustnej i nie jest bardzo
bolesny. Zaczyna się odczuwanie przyjemnego drętwienia – to znak że już nie
powinno boleć. Następnie za pomocą borowania otwiera się ząb i dostaje się do
kanału. W zależności od stanu miazgi, kanał się oczyszcza. Następnie lekarz zakłada
specjalne opatrunki w kanał, które mają za zadanie wygoić zepsutą przestrzeń
miazgową. Po jakimś czasie opatrunki te się usuwa, oczyszcza się kanał do końca
i wypełnia specjalną substancją, która ma zapobiec „czernieniu” zęba, który od
tej pory jest „martwy” czyli nie zawiera w sobie nerwów i naczyń
krwionośnych. W zależności od tego,
który jest to ząb, oraz w zależności od zniszczenia, na powierzchnię szkliwa nakładamy albo
odpowiednią plombę, albo koronę z porcelany lub innego tworzywa.
Leczenie takie jest
średnio – kosztowne i zamyka się w kilkuset złotych, lecz jest absolutnie
konieczne aby nie doprowadzić do przeniesienia się bakterii do innych zębów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz