czwartek, 21 sierpnia 2014

Intymność


Coraz częściej trafiają skargi do Rzecznika Praw Pacjenta na lekarzy lub całe placówki medyczne. Nie dzieje się tak z powodu bólu podczas badania lub nieprzyjemnych wrażeń. Pacjenci coraz częściej traktowani są w taki sposób, że otwarcie łamie się ich prawa. Najczęściej jest to brak szacunku i naruszanie intymności. By uniknąć tego typu sytuacji wystarczy tylko dobra wola personelu medycznego.

W Internecie można przeczytać multum przykładów, kiedy łamane są prawa pacjenta, jakie wzbudza to uczucia w samych pacjentach i która placówka medyczna pozwala sobie na traktowanie pacjentów „z góry”. Większość spraw kierowanych do Rzecznika Praw Pacjenta jest trudna do rozwikłania. Dzieje się tak ponieważ przepisy są formułowane zbyt ogólnie. Prawnicy mówią jasno – ustawy właściwie nic nie oznaczają. Odczucia pacjenta są subiektywne W ustawie nie są sprecyzowane takie wyrażenia jak „intymność” lub „godność”. Pacjent twierdzi że lekarz pogwałcił jego godność, a lekarz że tak wcale nie było. Jak więc to rozwikłać? Sędziowie muszą bardzo dokładnie ważyć wszelkie dowody i poszlaki w takich sprawach. Pacjenci skarżą się również na bark prywatności w szpitalach.  Ich zdaniem bardzo często zachodzi tam naruszenie praw pacjentaPielęgniarka przychodzi na salę, gdzie leży kilka osób i przeprowadza wywiad. Wypytuje pacjenta o adres, przebyte choroby, uczulenia i tym podobne. Wszyscy naokoło to słyszą i już dochodzi do złamania prawa – pacjent zmuszony jest udostępniać i dzielić się informacjami poufnymi i bardzo osobistymi. Może być to później wykorzystane przeciwko niemu.  Kolejna sytuacja, jaka miała miejsce w jednym z Warszawskich SOR-ów. Na oddział trafia dziewczyna z udarem słonecznym. Przychodzi do niej lekarka i przeprowadza wywiad na korytarzu. – Jakiego koloru były wymioty? –pyta. Pacjentka pyta czy można wejść do gabinetu, lekarka odpowiada że nie ma czasu na szukanie wolnego gabinetu. Tak więc cały korytarz ludzi słucha jak wymiotowała pacjentka kilka godzin wcześniej. Badanie odbywa się na korytarzu za kotarą. Właściwie każdy może je zobaczyć. Dochodzi kolejny raz do złamania praw pacjenta – tym razem prawa do intymności. Inna internautka uskarża się na forum internetowym: „miałam badanie ginekologiczne. Oprócz lekarza prowadzącego oglądało mnie na fotelu ginekologicznym pięciu innych studentów. Nie wyrażałam na to zgody. Czułam się zawstydzona i skrępowana”. Bardzo dużo tego typu spraw nie trafia na wokandę, ponieważ zwyczajnie nie są tego warte. Pacjent nie otrzymuje żadnego zadośćuczynienie za postawienie go w mało komfortowej sytuacji.


Tak samo często dochodzi do ujawniania danych osobowych pacjentów. Palcówki medyczne robią to nawet w sposób nieświadomy. Przykładowo dzieje się tak wtedy, gdy przy rejestracji leżą czyjeś wyniki badań i są widoczne dla innych. Na wynikach widoczne są takie dane jak adres, pesel czy imię i nazwisko. W taki sposób dane te mogą zobaczyć inni pacjenci i przypadkowo dowiedzieć się że np. sąsiadka ma helicobacter lub żółtaczkę. Sprawy tego typu również trafiały do sądów i trafiają nadal. Mimo że placówki medyczne są obarczane karami, niechętnie zmieniają procedury dotyczące przechowywania dokumentacji medycznej. Dlaczego tak się dzieje – nie wiadomo. Stąd właśnie bierze się popyt na sprawy tego typu. Idąc dalej, coraz więcej pacjentów zwraca uwagę na swoje prawa oraz przede wszystkim na prawo medyczne Kancelaria tego typu znajduje się zazwyczaj w każdym większym mieście. W warszawie jest ich co najmniej kilkanaście.

 Zdecydowanie ściślej praw pacjenta przestrzegają placówki prywatne, czyli takie które muszą na co dzień walczyć o zadowolenie pacjenta. Pacjent jest ich źródłem utrzymania. W NFZ takie sprawy są regularnie zaniedbywane a lekarzom i pielęgniarkom nie chce się o to dbać ze względu na wiele innych obowiązków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz