Każdy z nas marzy o tym, aby mieć hollywoodzki uśmiech.
Proste, równe zęby, lśniące nieskazitelną
bielą. Co w sytuacji kiedy natura nie obdarzyła zbyt równym uzębieniem a
nawet przerostem górnej lub dolnej
szczęki? Spokojnie, wszystko da się skorygować, jednak wymaga to nakładu czasu,
pieniędzy i systematyczności.
Zaczynamy od wizyty u ortodonty. To on zajmie się stanem
naszej szczęki. Na pierwszorazowej wizycie lekarz zapoznaje się z uzębieniem
pacjenta. Sprawdza jakie zęby wymagają „przesunięcia” na inne miejsce, oraz czy
będzie to jeden czy dwa łuki zębowe. Następnie wykonujemy zdjęcie
pantomograficzne oraz cefalometryczne. Pobierane są również wyciski, aby
stworzyć „model roboczy” naszej szczęki.
Na tym modelu specjalista wykona idealnie dopasowany dla nas aparat. Kolejne wizyty to analiza zdjęć: pantomografu
i cefalometrii. Lekarz sprawdza czy przed założeniem odpowiednio dobranego
rodzaju aparatu niektóre zęby nie wymagają przeleczenia. Zleca też usunięcie
ósemek, dzięki czemu robi się w szczęce więcej miejsca do pracy dla pozostałych
zębów. Następne spotkanie to wykonanie tzw. separacji. Lekarz umieszcza między
zębami specjalne gumki, które mają za zadanie zrobić większą przestrzeń
pomiędzy nimi. W tej przestrzeni znajdą się za jakiś czas pierścienie mocujące
aparat. Kolejna wizyta to już założenie odpowiedniego dla nas, indywidualnie
przygotowanego aparatu, oraz jego aktywacja. Na wizytach zjawiamy się co 5-6
tygodni po to, aby aparat „podkręcić” by łuk zębowy pracował, tzn. „rozchodził”
się lub „schodził”. Zęby pod działaniem aparatu ustawiają się w równym rządku i
znikają szpary między nimi. Czas pracy takiego aparatu trwa w zależności od
przypadku, od 1,5 roku do 2,5 roku. Ważne jest aby regularnie stawiać się na
wizyty kontrolne. Po 6 tygodniach łuki aparatu przestają pracować i ustawiać
nasze zęby. Przeciąganie czasu między kontrolami, na których aparat jest
„podkręcany” nie jest szkodliwe, ale
wydłuża znacznie czas leczenia i oddala od nas jego efekty.
Na koniec leczenia, lekarz zarządza zdjęcie aparatu. Do
leczonego łuku zębowego zostaje wtedy przyklejony drucik, który fachowo nazywa
się „retainer”. Ma on za zadanie utrzymanie naszych nowych, równych i pięknych
zębów na miejscu – ponieważ mają one dobrą pamięć i będą chciały wrócić na swoje
dawne miejsca, będzie on je przed tym skutecznie powstrzymywał. A co robi ortodonta, kiedy nasza szczęka jest nierówna?
Wtedy otrzymujemy specjalny aparat o nazwie Hyrax, który początkowo regulujemy
sami, za pomocą specjalnej śrubki. Kiedy szczęka jest odpowiednio poszerzona
lub zmniejszona (bo taką rolę pełni Hyrax), otrzymujemy maskę
twarzowo-szczękową, którą zakładamy na noc. Ma ona za zadanie „wepchnięcie”
zbyt wystającej szczęki bardziej do środka, lub wyciągnięcie do przodu jeśli
jest ona znacząco cofnięta.
Medycyna poszła na tyle do przodu że możemy śmiało poprawiać
błędy natury. Jest to jednak dość kosztowne. Koszt tych wszystkich zabiegów i
dwuletniego „prostowania” łuków zębowych może się zamknąć w kilkunastu
tysiącach złotych.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz